Spadł chłopiec z huśtawki wprost w ręce babki
Głowa boli, tryska juha, chłopiec babki się nie słucha
Spadł z huśtawki jeszcze raz, złamał rękę, waląc w głaz
Ręka w gipsie, trzy szwy w głowie a babcine pogotowie
Zeszyty mu przepisuje, bo by chłopiec zbierał dwóje
Jakimś cudem w tej relacji chłopiec przetrwał do wakacji
Kopie piłkę z kolegami, drze się: „BABCIA!” pod oknami
Z okna lecą już trzy złote, kupi krzysia, odda potem
Wraca z meczu – nowa rana, szkło wystaje mu z kolana
Babcia już bez entuzjazmu, zsyła chłopca do gimnazjum
A ten zamiast naukę toczyć, gra w komputer, niszczy oczy
Carmageddon i strzelanie, krew wciąż tryska – na ekranie
Babci to nie odpowiada: „Będziesz z tego się spowiadał”
Co tu zrobić z tym potworem? Żre schabowy z kalafiorem
Następuje apogeum, kiedy idzie do liceum
Tam zaś walczy z hormonami, wagaruje z dziewczynami
Bimba sobie zamiast szkoły, omija łukiem kościoły
Babcia srogo reaguje: „Jeszcze, wnuczku, pożałujesz”
Jak go weźmie we dwa kije, może maturę przeżyje
Chcieli chłopca wziąć do woja, babci rada jest jak zbroja:
„Zgodnie z chłopięcym nawykiem, będziesz ty informatykiem”
„Zamiast gdzieś rozbrajać miny, zdasz kolosy, egzaminy”
„Głowę wsadź pod prysznic zimny, jesteś babci dyplom winny”
Studia? Gładkie jak mielizna – wstyd się chłopcu babci przyznać
Dyplomu obrony zamiast, na prababkę będzie awans
Ona na to: „Masz nauczkę. Idź, ochrzcij moją prawnuczkę”
Z ofert pracy nie przebiera, płacze chłopiec: „Babciu, wspieraj!”
Lituje się nad matołem, wciska w rękę mu pod stołem,
Stówkę na otarcie łez – „Nie marudź, dają to bierz”
Trwoni swą emeryturę na tę wredną pawlisiurę
Gdyby dał czasem na tacę, załatwiłaby mu pracę
Kto wie? Może wymodliła? Bo się firma wnet zgodziła
Dała program do pisania, będzie z tego trochę siana
Chłopiec tak hucznie świętował, że na SOR-ze wylądował
W trzech miejscach złamana noga, a do tego jeszcze trwoga
Poszedł smyk na chorobowe, gdy tu zwolnienia grupowe
Dałaby chłopcu kuksańca, ale szkoda połamańca
Niesłuchaniec się uchował, tyle lat już ignorował
Jej życzenia, poważniejsze : „Zdrowia, bo to najważniejsze”
Sama dobrze to wiedziała, bo od lat już chorowała
„Ano widzisz i co zrobisz. Człowiek chce, a nogi nie”
„Znasz dobrze moją maksymę. Byłeś przy tym?”
Ano byłem
O chłopca los się nie boi: „Do wesela się zagoi”
Zanim skończy mówić jeszcze, wnuczek żonę niesie w teczce
Częściej już nie domofonem, dzwoni chłopiec telefonem
Zmądrzał nieco i pomocnie zdrowia życzy jak najmocniej,
Z życia ciutkę się pośmieją, chłopiec pyta ją z nadzieją:
„Jak się czujesz?”
„Dobrze”, kłamie, „I dziękuję ci za pamięć.”
Nie zapomni chłopiec Ciebie i trzy złote odda w niebie

What say you, dear reader?